Paweł
Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 1145
Przeczytał: 0 tematów
|
Wysłany: Wto 11:16, 20 Lut 2007 Temat postu: Solidarna IV RP |
|
|
Nie wyeksmitował staruszka na bruk, zapłacił karę
Agnieszka Jukowska
2007-02-20, ostatnia aktualizacja 2007-02-20 07:07:27.0
Komornik z Opola nie wyeksmitował 80-letniego staruszka ze sprzedanego w licytacji domu. - To mogłoby go zabić - tłumaczy.W maju 1998 r. odbyła się licytacja domu jednorodzinnego w podopolskiej gminie Komprachcice. Mieszkał w nim Eugeniusz Sałatkiewicz. Rozstała się z nim żona, więc trzeba było podzielić majątek. Pan Eugeniusz nie miał nic poza domem, dlatego żona wystąpiła o licytację posesji. - Budynek był w moim rewirze, więc to ja musiałem ją przeprowadzić - wyjaśnia komornik Bartłomiej Jabłoński.Licytację wygrał pan Andrzej z żoną Weroniką, którzy zapłacili za dom ponad 100 tys. zł. - Wiedziałem, że wciąż tam mieszka poprzedni właściciel, ale zgodnie z prawem miał budynek opuścić - opowiada.Jednak pan Eugeniusz zagroził, że żywy domu nie opuści. Opowiada, jak musiał się narobić w kraju i za granicą, by postawić willę. - Czy wie pani, co to znaczy oszczędzać na własny kąt 50 lat? - pyta, z trudem opanowując łzy. - Teraz jak psa kopniakiem chcą mnie wyrzucić? Nie ruszę się stąd i nie oddam go nikomu - zapowiada. Panu Eugeniuszowi nie należy się lokal zastępczy, bo nie był najemcą, ale właścicielem lokalu.Nie chcę mieć go na sumieniu Komornik postanowił wezwać lekarza, by zbadał pana Eugeniusza. Okazało się, że jest schorowany, a eksmisja mogłaby go zabić. Komornik zostawił więc dzikiego lokatora w spokoju. - Nie mogę 80-letniego starca wyrzucić na ulicę - odpowiada Bartłomiej Jabłoński. - Mam mu powiedzieć: "Zabierz pan lekarstwa i za płot"? Biegły lekarz ostrzegł mnie, że na 100 takich przypadków 75 kończy się śmiercią. Ja takiej odpowiedzialności na siebie nie wezmę. Kiedy ten człowiek umrze w czasie eksmisji, respektowanie prawa do własności nie obroni mnie przed prokuratorem - twierdzi komornik.Załamani właściciele domu zaskarżyli komornika i lokatora do sądu za bezprawne korzystanie z domu. - Ktoś może mi wytknąć, że jestem zły, bo chcę wyrzucić staruszka na ulicę. Ale czy ja nie mam prawa do domu, za który zapłaciłem ciężko zarobione pieniądze? Nikt mi ich przecież nie odda! - denerwuje się pan Andrzej.Kary nic nie dają W lutym 2006 r. komornik dostał naganę od Krajowej Rady Komorniczej za to, że nie potrafi skutecznie przekazać domu. Jednak i to go nie złamało. Dlatego właściciele posesji wystąpili do sądu o odszkodowanie. W efekcie Jabłoński ma im zapłacić 20 tys. zł za przewlekłość postępowania i ponad 50 tys. za to, że nie mogą się wprowadzić do własnego domu. W uzasadnieniu sąd zauważa, że komornik od 1998 r. tylko pięć razy starał się odzyskać dom, a pierwszy raz dopiero po trzech latach. "A argument o złym stanie zdrowia nie może być przeszkodą do wydania domu jego właścicielom" - czytamy.Zdaniem sądu komornik, zamiast angażować się w ustalanie stanu zdrowia dłużnika, powinien zająć się przygotowaniem mu miejsca w odpowiedniej placówce opieki społecznej.- Jako komornik nie mam uprawnień do szukania mu lokalu zastępczego, a i tak robię to na własną rękę - twierdzi Jabłoński. - Rozmawiałem z dziećmi staruszka, ale one mówią, że nie mają ani warunków, ani pieniędzy, by zajmować się ojcem. Z kolei żeby pójść do ośrodka opiekuńczego, trzeba się na to zgodzić, a staruszek nie chce o tym słyszeć - żali się komornik.Jabłoński nie zapłacił z własnej woli żadnego z zasądzonych odszkodowań. By odzyskać pieniądze, obecni właściciele domu wynajęli innego komornika. - Ten przynajmniej jest skuteczny - podkreśla pan Andrzej. Z Jabłońskiego ściągnął już 22 tys. zł.
ŹRÓDŁO: Agnieszka Jukowska
Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl - [link widoczny dla zalogowanych] © Agora SA
Post został pochwalony 0 razy
|
|